Lokalny Fyrtel

Najciekawsze wydarzenia z Poznania i okolicy

Kolejorz nareszcie zwycięski

Lech Poznań pokonał Piast Gliwice 5:1 w 3 kolejce Lotto Ekstraklasy. Było to pierwsze zwycięstwo Poznaniaków w tym sezonie.

Mecz zaczął się od fatalnego błędu w polu karnym Lasse Nielsena, na szczęście zakończyło się to tylko rzutem rożnym. Potem spotkanie toczyło się w spokojnym tempie bez wyraźnej przewagi jednego z zespołów. Piast groźnie zaatakował w 22 minucie jednak nie potrafił zamienić tego na gola. Kilka minut później odpowiedział Lech jednak zabrakło wykończenia. Na szczęście w 39 minucie Kostewych wykonał piękny rajd lewą stroną boiska podał do Jóźwiaka, a ten został faulowany w polu karnym. Piłkę z 11 metrów posłał do bramki Nicki Bille Nielsen. Na 2:0 tuż przed przerwą podwyższył mocnym i precyzyjnym strzałem Makuszewski.

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy. W 49 minucie Majewski znakomicie podał do Nielsena jednak ten mając przed sobą tylko bramkarza nie zdobył bramki. Chwilę później sam Majewski mógł wpisać się na listę strzelców jednak też nie pokonał Rusova. W 54 świetnie uderzył Makuszewski jednak bramkarz Piasta popisał się świetną paradą. Akcję zamykał Jóźwiak jednak nikt nie doszedł do zagrywanej przez niego piłki, która przeturlała się wzdłuż linii bramkowej. Niespodziewanie w 62 minucie Piast zdobył po rzucie rożnym kontaktową bramkę. Gdy wydawało się, że czeka nas nerwowa końcówka Lechici w końcu się odblokowali. Jeszcze w 71 minucie strzał Gytkjaera zakończył się rzutem rożnym, ale później piłka wpadała do bramki Piasta jak opętana. Kolejno trafiali Gytkjaer, Trałka i znów Duńczyk.

Dzięki zwycięstwu Poznaniacy mają 4 pkt. I zajmują szóste miejsce w tabeli. Pozostaje mieć nadzieję, że utrzymają taką skuteczność w czwartek podczas eliminacji Ligi Europejskiej. Przy Inea Stadionie zmierzą się w niej z Utrecht. Pierwszy mecz zakończył się wynikiem 0:0 dlatego Poznaniacy do awansu potrzebują zwycięstwa. Jeżeli tylko będą tak strzelać jak dziś możemy być spokojni o wynik. 




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *