Lokalny Fyrtel

Najciekawsze wydarzenia z Poznania i okolicy

Pippin. W tym szaleństwie jest metoda!


Pippin, fot. M. Kordula

Teatr Muzyczny stał się szalenie przewidywalny jeśli chodzi o jakość swoich premier. Jego najnowsze dziecko “Pippin” to kolejna znakomita i pełna uroku premiera, która zapewne podbije serca widowni. 

Nie bez powodu od dawna twierdzę, iż Teatr Muzyczny to najlepszy teatr w Poznaniu. Udowadniają to każdą kolejną premierą. Nie inaczej jest w przypadku nowego musicalu „Pippin, czyli historia o poszukiwaniu szczęścia” Stephena Schwartza, w reżyserii Jerzego Jana Połońskiego. Ten znakomity twórca kolejny raz bierze na warsztat znane światowe dzieło i w fantastyczny sposób prezentuje je polskiej widowni.

“Pippin” to historia pełna rozmachu i szaleństwa, ociekająca doskonałym humorem. Fani absurdu i Monty Pythona świetnie odnajdą się w tej konwencji. Nieprzypadkowo w zapowiedzi przywoływano filmowy dorobek Terry’ego Gilliama. W przedstawieniu znajdziemy tę samą magię co u Amerykańskiego reżysera, z tą różnicą, że tu wszystkiego jest więcej!


Pippin, fot. M. Kordula

Brawa należą się zarówno aktorom jak i realizatorom. Agata Uchman stworzyła fantastyczne wielobarwne kostiumy, a Paulina Andrzejewska zmusza aktorów do wysiłku wymagającą i widowiskową choreografią. Co istotne, nie ucierpiał na tym wokal. Wszystkie partie były czysto zaśpiewane, za co aktorom należą się gratulacje.

Wojciech Daniel świetnie sprawdził się w roli Pippina. Jest niezwykle autentyczny i dobrze oddaje emocje i targane bohaterem rozterki. Spektakl został tak rozpisany, że postaci drugoplanowe także mogą się pokazać i zebrać gromkie brawa od widowni. A tych jest sporo, ponieważ pojawiają się praktycznie po każdym numerze wokalnym.


Pippin, fot. M. Kordula

Będąc uczciwym największe uznanie należy się Izabeli Pawletko grającej, a właściwie będącej Mistrzem ceremonii. Jej charyzma jest równie mocna co kolorowe reflektory dookoła. Gdy tylko pojawia się na scenie kradnie całe show. W swojej grze ma coś hipnotycznego, co nie pozwala oderwać od niej oczu.

W całej tej beczce miodu musi znaleźć się łyżka dziegciu. Tej klasy spektakl i aktorzy zasługują na większą scenę oraz widownię. Już nie mogę się doczekać, gdy powstanie nowa siedziba teatru, gdzie twórcy nie będą ograniczeni przestrzenią i puszczą do woli wodzę fantazji tworząc kolejne kapitalne przedstawienia.




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *