Wolność, równość, braterstwo

fot. materiały organizatora

Sobotni wieczór na stadionie w Poznaniu był pełen radości nie tylko dzięki wygranej Lecha ale i koncertu Mesajaha i Ras Luty.

Na koncert szedłem prosto z wygranego meczu Lecha, także od początku nastrój był znakomity. A że klub B17 znajduje się na stadionie to endorfiny buzowały już w drzwiach. Na scenie przed gwiazdą wieczoru śpiewał Ras Luta i muszę przyznać, że w stosunku do jego występu mam mieszane odczucia.

Początkowe utwory nie porywały, jednak największy problem miałem z zachowaniem artysty w przerwach między piosenkami. Jego przemowy były zdecydowanie zbyt długie i chaotyczne, co wybijało z rytmu zabawy. Rozumiem, że chciał przekazać coś więcej, jednak artysta na koncercie powinien przemawiać poprzez muzykę, a nie deklamowane manifesty.

Na szczęście to był tylko trudny początek. Z czasem Ras Luta skupił się na muzyce i dał naprawdę fajny, energetyczny koncert. Nikogo nie trzeba było zachęcać do zabawy, a przesłanie o potrzebie wolności i wzajemnym szacunku pojawiło się naturalnie. Jedyny minus to brak muzyki na żywo. Nie przysłania to jednak całości, która wyszła świetnie.

Następnie na scenie pojawił się Mesajah w towarzystwie swoich chórzystek Basi „Barbarosie” Miedzińskiej oraz Magdy „Jazzy” Dzięgiel. Ich udział okazał się znacznie istotniejszy niż tylko śpiewanie chórków. Były znakomitym uzupełnieniem Mesajaha, a nawet w trakcie koncertu zaśpiewały własny utwór.

Co niezwykle istotne na scenie pojawił się także zespół i wyczekiwana przez mnie mużyka na żywo. Dwa miłe słowa wypada skierować w stronę perkusisty. Jego solówki były znakomite i każdorazowo zbierał za nie gromkie brawa. Zafundowali oni nam kawał naprawdę dobrej muzyki. Po całym klubie zaczęła roznosić się niesamowita energia, a nogi same rwały się do tańca.

Mesajah zaprezentował zarówno swoje najnowsze kawałki, jak i te dobrze znane sprzed kilku lat. Nie wiem czy to kwestia interpetacji artysty, czy atmosfery, ale słuchało się ich znakomicie. Do tego dochodzi piękne przesłanie, że jesteśmy równi i powinniśmy się szanować. Wiem, że to utarty frazes ale w powietrzu czuć było wzajemną miłość.

Najlepszą oceną koncertu niech będzie fakt, że gdy się zakończył to był jedyny moment smutku tego wieczoru. Z niecierpliwością czekam na kolejny koncert Mesajaha w naszym mieście, na który wybiorę się z przyjemnością.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*