Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Festiwale

Enter Enea Festival – sentymentalny początek

Tegoroczny Enter Enea Festiwal zaczął się wyjątkowo. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się o śmierci wybitnego kompozytora Jana A. P. Kaczmarka. Leszek Możdżer postanowił upamiętnić tę niezwykłą postać wykonując jeden z jego utworów z filmu „Marzyciel”, za który Kaczmarek otrzymał Oscara. Był to moment pełen wzruszeń i piękny początek festiwalu.

Następnie przeszliśmy już do zapowiedzianego koncertu ShataQS z materiałem z płyt Fenix i Weda. Mimo, iż festiwal kojarzy się raczej z jazzem, to w tym koncercie bardzo mocno przebijały się nuty R&B czy soulu. Pierwsza część była bardzo emocjonalna. Muzyka i teksty wprawiały słuchaczy w lekką melancholię. Artystka poruszała bardzo ważne tematy dotyczące naszej egzystencji oraz otaczającej przyrody. Potrafiła złapać wieź z publicznością czego najlepszym dowodem była… mała awaria nagłośnia. Przez chwilę, zamilkły głośniki, a ze sceny unosił się tylko dźwięk bębna. Nie było nawet momentu konsternacji. Muzycy w oczekiwaniu na interwencję techników nabijali rytm, a chwilę potem dołączyła się publiczność. Wszyscy z uśmiechami i radością oczekiwali na naprawę sprzętu. Nieprzewidziana sytuacja, a jak pięknie oddała jak artysta może współgrać z publiką.

W pewnym momencie do zespołu dołączył również Leszek Możdżer. Dodał ten mały element, którego mi brakowało, a mianowicie dźwięk fortepianu. Nie ukrywam, że to dla tych dźwięków, co roku odwiedzam Enter Enea Festiwal. Doceniam i często jestem zachwycony tym, co potrafią robić muzycy. Przez te lata słuchałem instrumentów, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Mimo wszystko to fortepian sprawia, że co roku wracam nad jezioro Strzeszyńskie.

I chociaż cały koncert był cudowny to serca i dusze wszystkich skradli przybysze z Francji. W pewnym momencie na scenie festiwalu pojawiły się urocze, wielkie… krety, które skradły całe show. Przybyły by nas bawić, uczyć, ale i też coś zagrać. Ze sceny zaczęły się unosić hipnotyczne dźwięki. Zebraną publiczność ogarnął spokój i radość. Nagle jeden z krecich gości wyszedł do nas i zaczął się festiwal uścisków oraz znakomitej zabawy. Naprawdę niesamowite doświadczenie, którego finałem był wspólny spacer przez Poznań Visual Park do najnowszej instalacji: 52°27’36.6″N 16°49’48.6″E autorstwa Krzysztofa Maniaka.

Cieszę się, że twórcy festiwalu postawili na taki właśnie zestaw w dniu otwarcia. Jest to zawsze koncert niebiletowany, dlatego przychodzi na niego znacznie większa ilość osób, która na co dzień z jazzem nie ma wiele wspólnego. Otwartość i wielogatunkowość może w przyszłości zaowocować tym, że część z nich chętnie powróci na cały festiwal, ponieważ zobaczyli jak piękny i elatyczny w swej formie może być jazz. Ponadto wspomniany powyżej kreci performance, był kapitalnym pomysłem. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek tak wielu ludzi wzięło udział w wernisażu, który co roku towarzyszy koncertom Enter Enea Festiwal. Z niecierpliwością czekam na kolejne festiwalowe dni.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *