Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Festiwale

Enter Enea Music Festival 2022 czas zacząć


Adam Baldych Quintet + Paolo Fresu – Kasia Cudek

Stali czytelnicy wiedzą jak bardzo czekam na Enter Enea Festival. Trzy jazzowe dni nad jeziorem Strzeszyńskim od lat mają stałe miejsce w moim kalendarzu. Niestety w tym roku z powodu innych zobowiązań musiałem ograniczyć moją wizytę tylko do pierwszego dnia festiwalu, ale jak zawsze było warto. Niepowtarzalny klimat i cudowna muzyka to dwie stałe od lat. Wszystko inne pozostaje jazzową improwizacją.

Każdy kto chociaż raz był na Enter Enea Festival wie jak ważnym elementem tego wydarzenia jest… pogoda. Zdarzało mi się już moknąć, a nawet zamarzać, gdy w nocy temperatura mocno spadała. Tym razem dodatkiem do festiwalu był lekki przyjemny wiatr. Nie przypadkowo o tym pisze, ponieważ aura towarzysząca koncertom świetnie wpisuje się w całą ideę festiwalu i jego unikatowy klimat. Ponadto jest jak wspomniana powyżej improwizacja jazzowa. Niby ogólnie wiemy, co nas czeka, ale często w drobnych momentach jesteśmy zaskakiwani. Najważniejsze, aby na koniec wyjść z uśmiechem na twarzy.

Tegoroczną edycję otwierał koncert kwartetu z Finlandii. Na jego czele Verneri Pohjola grający na trąbce. Towarzyszyli mu Tuomo Prättälä na fortepianie, Antti Lötjönen na basie i Mika Kallio na perkusji. To co zaprezentowali, nie do końca trafia w moje gusta, stąd miałem lekko mieszane uczucia. Doceniam umiejętności, za które muzycy słusznie zbierali gromkie brawa. Natomiast pod kątem warstwy muzycznej, nie zawsze tego czego oczekiwałem. Momentami ilość dźwięków mnie przytłaczała, ale jednak na koniec szala ostatecznie przechyliła się na korzyści gości z Finlandii. Ostatnia z zaprezentowanych kompozycji, była tak fantastyczna, że na dłuższą chwilę wszystko co złe odeszło w niepamięć. Świetny motyw przewodni sprawił, że cała publiczność zaczęła rytmicznie podrygiwać w rytm muzyki. Do tego cudowne improwizacje poszczególnych muzyków. Nagle wszystko do siebie pasowało. Aż żałowałem, że schodzili ze sceny, ponieważ nabrałem ochoty na znacznie więcej.

Po krótkiej przerwie i przygotowaniu sceny pojawili się na niej artyści, dla których tego dnia przyszedłem. Adam Bałdych Quintet & Paolo Fresu feat. Leszek Możdżer to była ta część festiwalu, która wydawała mi się najciekawsza. Ku mojej uciesze, miałem rację. To co panowie zaprezentowali to momentami był jakiś kosmos. Nawet nie wiem, kiedy słońce zaszło za horyzontem, a wiatr ustał całkowicie. Byłem tak pochłonięty płynącymi ze sceny dziękami, że zupełnie zapomniałem, co dzieje się dookoła. To są te rzadkie i cudowne momenty, gdy wiesz, że obcujesz z prawdziwą sztuką. Melodia otaczająca twoje ciało, mówi więcej niż tysiąc słów i setki definicji. To też ten moment, gdy brakuje mi słów, aby opisać co tam się działo. Zwyczajnie trzeba to przeżyć.

Zaprezentowane kompozycje świetnie wiązały ze sobą różne gatunki muzyczne. Adam Bałdych doskonale łączy jazz z muzyką klasyczną, eksperymentalną, a nawet nutką dźwięków ludowych. To niebywałe ile do tego koncertu wniosły jego skrzypce. W materiałach prasowych można przeczytać, iż tworzy on swój bardzo osobisty wiolinistyczny język. Po tym co usłyszałem podpisuję się pod tym stwierdzeniem obiema rękami. Oczywiście na uznanie zasługują również pozostali muzycy, ale w tym wypadku to Adam Bałdych odcisnął na całości bardzo wyraźnie swój unikatowy stempel.

Jeżeli po przeczytaniu tych słów żałujecie, że nie było was wczoraj nad jeziorem Strzeszyńskim to mam kilka słów na pocieszenie. Po pierwsze festiwal nadal trwa i jeżeli tylko macie czas i ochotę możecie się tam wybrać i osobiście posłuchać wyjątkowych kompozycji. Po drugie wspomniany koncert był rejestrowany przez TVP Poznań, dlatego już niedługo będzie okazja go posłuchać. To nigdy nie będzie równać się z doświadczeniem muzyki na żywo, ale być może zachęci was do tego, aby w przyszłości osobiście stawić się na kolejnych edycjach Enter Enea Music Festival.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.