Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Festiwale Kultura

Era Jazzu. Klimatyczne zwieńczenie festiwalu


Fot. materiały prasowe

Tegoroczna edycja Ery Jazzu minęła niezwykle szybko. Jeszcze niedawno uczestniczyłem w koncercie otwarcia, a w ostatnią niedzielę wysłuchałem Piotr Schmidt Quartet zamykającego tegoroczną edycję. Było pięknie, nastrojowo z niespodzianką na końcu.

Koncert odbył się pod hasłem Tribute to Stańko & Komeda. Muzycy rzecz jasna nawiązywali do twórczości tych dwóch wybitnych muzyków, przedstawiając własne aranżacje ich utworów. Od czasu seansu filmu Romana Polańskiego słysząc kołysankę Rosemary’s Baby, odczuwam niepokój i dreszcze. Natomiast dźwięki rozbrzmiewające w Sali Wielkiej Centrum Kultury Zamek mnie uspokajały. Oczywiście bez problemu rozpoznawało się główny motyw, ale cała dodatkowa aranżacja nadawała temu utworowi zupełnie inny klimat.

Duże brawa należą się Piotrowi Schmidtowi nie tylko za muzykę, ale też anegdoty między utworami. Jego subtelne i delikatne żarty rozbawiały publiczność. Jednocześnie były doskonałym wstępem do kolejnego utworu. Każdy z nich niósł jakąś historię, dlatego można powiedzieć, że tej nocy muzycy snuli piękna opowieść za pomocą dźwięków, ale nie tylko. W porównaniu z poprzednimi koncertami Ery Jazzu tu bardzo dużą rolę odgrywała gra świateł. Nie chodziło tylko o zmianę barw w zależności od muzyki. Pojawiły się także subtelne pokazy świetlne dodając całości charakteru.

Ogromnym zaskoczeniem był utwór wieńczący niedzielny koncert. Muzycy wykonali dobrze wszystkim znaną kołysankę Henryka Warsa Ach, śpij kochanie. Jakżeż dobrze się tego słuchało w jazzowej aranżacji. To niebywałe co z dobrze znaną melodią potrafi zrobić utalentowany twórca. Nie będzie krzty przesady, gdy napiszę, że Piotr Schmidt stworzył coś unikatowego, co na dłużej pozostanie w mojej pamięci.

I tak zakończyła się tegoroczna Era Jazzu. W tym roku organizatorzy zaproponowali nam piękną i co najważniejsze różnorodna podróż po świecie jazzu. Od typowej klasyki, przez unikalne kompozycje, awangardowe brzmienia, a kończąc na rzeczach, z jazzem dość luźno związanych. Wszystko sprawdziło się fenomenalnie i pozostanie ze mną na dłużej. Mam tylko nadzieję, że na kolejna odsłonę festiwalu nie będziemy musieli ponownie czekać tak długo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.