Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach

Poznań Sport

Powracają stare grzechy Kolejorza

W ostatniej kolejce LOTTO Ekstraklasy Lech Poznań przegrał na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 1:2. Porażka ta spowodowała utratę pierwszego miejsca w tabeli.

Jakiż sport potrafi być nieprzewidywalny. Jeszcze niedawno wszyscy przypominali, że Lech rozpoczął obecny sezon najlepiej od lat. Dostrzegano mankamenty, jednak drużynę broniły wyniki. Wszystko diametralnie zmieniły ostatnie ligowe występy poznaniaków. Próbowano przekonywać, że wysoka porażka z Wisłą była tylko wypadkiem przy pracy, jednak ostatni pojedynek z Zagłębiem pokazuje, że nie jest dobrze.

W pojedynku z Miedziowymi koszmarnie zagrała obrona, ale też niewiele lepiej było w ataku. Jeżeli chodzi o obronę to nie powinno być zaskoczeń. Na mecz w Lubinie wyszła praktycznie obrona, która jeszcze niedawno grała w III lidze! Różnice klas widać było wyraźnie. Od jakiegoś czasu kontuzjowany jest najlepszy stoper poznaniaków Tomas Rogne i diametralnie odbija się to na postawie obrońców. Nikola Vujadinović to zawodnik strasznie elektryczny i każda jego interwencja przyprawia o szybsze bicie serca. Rafał Janicki w ostatnim czasie popełnia coraz więcej prostych błędów. De Marco i Orłowski dopiero co występowali w rezerwach Lecha i widać to wyraźnie na boisku. Przy kontuzji Kostewycza oraz Gumnego nie ma praktycznie kto grać w obronie oraz na wahadłach. Po wzmocnieniach w ataku Kolejorz pilnie potrzebuje solidnego obrońcy, który z miejsca wskoczy do wyjściowej jedenastki.

Niestety pojedynek z Zagłębiem obnażył również braki w ofensywie. Nowe ustawienie z trójką obrońców miało zapewniać większe pole manewru w ataku. Wliczone były straty bramkowe, jednak zakładano, że poznaniacy zdobywać będą więcej bramek. O ile udawało się to na początku, to ostatnie mecze pokazują, że zaczyna coś szwankować. Być może drużyny przeciwne lepiej przygotowują się taktycznie do pojedynków z Kolejorzam, a być może zwyczajnie piłkarze Lecha przeżywają kryzys.

Coraz głośniej krytykowane jest ustawienie preferowane przez nowego trenera. Makuszewski jako wahadłowy bardzo traci na jakości w ataku, a jeden z najzdolniejszych wychowanków (Kamil Jóźwiak) kompletnie nie odnajduje się na tej pozycji. Nie mniej przy obecnej pladze kontuzji trudno nawet znaleźć osoby, które miały by wystąpić jako czwórka w obronie. W Lubinie jako wahadłowy zagrał Marcin Wasielewski. Zawodnik ściągnięty z rezerw, z którym nikt w Poznaniu nie wiąże przyszłości.

Pozostaje pytanie jak na to wszystkie zareaguje Ivan Djurdjević? Czy w dalszej części sezonu zrezygnuje z gry trzema obrońcami, czy być może wymyśli inny sposób na powrót Kolejorza na właściwe tory? Uczciwie trzeba przyznać, że ilość kontuzjowanych graczy (szczególnie obrońców) jest ogromnym problemem i trudno oczekiwać, żeby Lech nie tracił bramek. Jednak dla klubu, który teoretycznie co roku walczy o mistrzostwo nie może to być usprawiedliwieniem. Nikt nie wymaga, żeby wygrywali oni z każdym 4:0, ale nie można tak łatwo tracić bramek jak to miało miejsce w ostatnich meczach.

Szansa na rehabilitację już w sobotę o godz. 20:30. Do Poznania przyjedzie Piast Gliwice, który po ostatniej kolejce ma tyle samo punktów co poznaniacy.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *