Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Książki

Susza. Apokalipsa

Przyznam, że zawsze jak byłam mała koniec świata wyobrażałam sobie jako wielki kataklizm, który będzie miał miejsce z minuty na minutę. Wiecie takie konkretne uderzenie i się zacznie. Woda wystąpi ze swoich brzegów, wulkany wybuchną, zaczną rozprzestrzeniać się pożary i do tego rozpocznie się wojna. Tak wiem, wizja dość ciekawa. Jednak przypominam Wam, to była wizja małej dziewczyny.

Teraz mając już jakąś mądrość, bo jednak już jakiś czas żyję na tym świecie wizja końca w mojej głowie jest trochę inna. Moim zdaniem on już się dzieje. Jesteśmy jego uczestnikami i świadkami. Objawia się on wszelkiego rodzaju zmianami, jakie zachodzą w społeczeństwie (szczególnie myślę tu o wartościach, jakie reprezentujmy my ludzie) oraz zmianach zachodzących w środowisku. W tym jak bardzo poczuliśmy się panami świata i zaczęliśmy zapominać o tym, że Ziemia jest naszą matką i powinniśmy ją szanować.

No dobrze to może tyle tytułem wstępu, a teraz przejdźmy do książki. Przyznam, że opis umieszczony na tyle okładki w pierwszej chwili sprawił, że uznałam ją za lekką i przyjemną. Coś na zasadzie fajnej młodzieżówki, która osadzona będzie w dość ciekawych warunkach. Dość szybko zmieniłam zdanie. Jest to książka pokazująca ewentualność, jaka może nas czekać. Bo, mimo, iż perspektywa braku wody wydaje nam się abstrakcją to jednak problem ten jest jak się okazuje o wiele bardziej złożony. Jednak, o czym opowiada książka?

W Kalifornii od jakiegoś czasu ludzie oszczędzają wodę, nie podlewają trawników, nie wymieniają jej w basenach. Próbują zapobiec czemuś, co jak się okazuje jest nieuniknione. Jednak nie to wywołuje totalną katastrofę. Apogeum przychodzi w momencie, kiedy z kranu przestaje lecieć woda. Ludzie popadają w obłęd i zaczyna się prawdziwa walka o przetrwanie. W dosłownym znaczeniu. Nasi bohaterowie też ją podejmują jednak są skazani na uczestnictwo w niej bez wsparcia dorosłych. Rodzice Alyssy nie wrócili z wyprawy po wodę.

Atutem książki jest szybka akcja i prowadzenie narracji z perspektywy kilku osób. Nie musimy czekać kilku rozdziałów, aby dowiedzieć się, co się będzie działo. Mamy tutaj tak zwaną kawę na ławę. Ja to bardzo lubię. Co do treści, ogólny zarys, o czym traktuje macie powyżej, nie będę się zagłębiać w szczegóły, bo nie chcę zdradzać istotnych i ciekawych wątków. Muszę przyznać, że wiele opisanych sytuacji przyprawia o zawrót głowy. W wielu momentach, chociaż na chwilę musiałam przerwać czytanie, aby przemyśleć to co właśnie do mnie dotarło. Całość buduje niesamowite napięcie, a czytając zakończenie może uronić łzę.

Susza w idealny sposób pokazuje nam do czego są zdolni ludzie w sytuacji kiedy czują się zagrożeni. W sytuacji gdy zmuszeni są do walki o przetrwanie. Uzmysławia do jakich okrucieństw możemy być zdolni, aby ratować siebie. Myślę, że ta książka idealnie obrazuje powiedzenie, że na tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. Jedna z lepszych publikacji jaką czytałam w ostatnim czasie! Serdecznie polecam.

Recenzja gościnna, autorka: AN (Piszę bo i tak tego nikt nie czyta.)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.