źródło: https://teatr-polski.pl/fot. Maciej Zakrzewski

Czy młody reżyser może udźwignąć ciężar narodowego wieszcza i zaserwować nam diagnozę, która boleśnie wciśnie w fotel? Spektakl „Nie-Boska komedia” w reżyserii Piotra Pacześniaka na deskach Teatru Polskiego w Poznaniu udowadnia, że romantyczna klasyka potrafi niezwykle celnie rezonować ze współczesnymi lękami. Otrzymujemy ostrą, pozbawioną jakichkolwiek kompromisów wizję społecznego rozpadu, wobec której po prostu nie da się przejść obojętnie.

Zygmunt Krasiński pisał „Nie-Boską komedię”, mając zaledwie 23 lata. Piotr Pacześniak, biorąc ten trudny, nasycony uprzedzeniami i historiozoficznym fatalizmem tekst na swój warsztat, jest od niego zaledwie o cztery lata starszy. Ta pokoleniowa zbieżność absolutnie nie jest bez znaczenia. Twórca, znany wcześniej z głośnego spektaklu „Querelle”, nie podchodzi do polskiej klasyki na kolanach. Zamiast tego z młodzieńczą energią, rzuca otwarte wyzwanie zarówno romantycznemu mitowi, jak i nam samym.

Diagnoza współczesności: kryzys liberalizmu i ślepy gniew tłumu

W najnowszej inscenizacji Teatru Polskiego uderza przede wszystkim momentami wręcz brutalna aktualność przekazu. Pacześniak ani przez chwilę nie buduje na scenie historycznego muzeum czy skansenu dawnych idei. Jego „Nie-Boska komedia” to głęboko pesymistyczny traktat o naszych, dzisiejszych czasach. Reżyser bezceremonialnie obnaża postępującą oligarchizację demokracji, wyraźny kryzys wartości liberalnych oraz wciąż rosnące nierówności społeczne.

Na scenie obserwujemy przerażające zderzenie dwóch destrukcyjnych sił. Z jednej strony mamy zadowoloną z siebie, całkowicie oderwaną od rzeczywistości elitę (arystokrację), która w swoim samozachwycie i egoizmie zapomniała o reszcie świata. Z drugiej – potężną, wezbraną, ale ślepą w swoim niszczycielskim gniewie siłę rewolucyjnego tłumu.

Twórcy nie dają publiczności łatwych odpowiedzi. Spektakl zmusza widza do trudnej konfrontacji z własnymi sprzecznościami i stawia otwarte pytanie o to, jak łatwo w dobie cyfrowego nadmiaru informacji ulegamy taniej manipulacji.

Stroboskopy buntu, czyli duszna estetyka rozpadu

Trudno w pełni oddać charakter poznańskiej „Nie-Boskiej komedii”, nie wspominając o jej genialnej warstwie wizualnej. Scenografia autorstwa Łukasza Mleczaka tworzy przestrzeń skrajnie zimną, duszną i klaustrofobiczną. Ten surowy obraz znakomicie koresponduje z postępującym rozpadem relacji międzyludzkich oraz trzeszczeniem społecznych struktur.

Zastosowanie stroboskopów oraz nowoczesnych, pulsujących projekcji wideo, potęguje w widzu uczucie osaczenia. To teatr, który bezpośrednio atakuje nasze zmysły i nie pozwala na ani jedną chwilę oddechu, co skutecznie oddaje narastający chaos zbliżającej się wielkimi krokami rewolucji.

Orcio: Ślepota, która paradoksalnie otwiera oczy

Na tle wielkich, historycznych procesów społecznych Piotr Pacześniak nie gubi jednak dramatu jednostki. W spektaklu bardzo mocno wyakcentowany zostaje wątek rozkładu rodziny oraz upadku samego artysty, uwięzionego we własnym, egoistycznym micie twórcy. Jednak to nie hrabia Henryk, a postać Orcia wyrasta na centralny, najbardziej poruszający symbol tej inscenizacji.

Tracący wzrok chłopiec staje się uniwersalną metaforą. Jego fizyczna ślepota paradoksalnie wyostrza zmysły na ludzką krzywdę i jawną niesprawiedliwość, której zapatrzone wyłącznie w siebie społeczeństwo nie chce (bądź nie potrafi) dostrzec. To jeden z najbardziej wieloznacznych, a zarazem najsmutniejszych elementów tej układanki.

Werdykt: Teatr, który długo nie daje spokoju

„Nie-Boska komedia” w reżyserii Piotra Pacześniaka to jedno z najważniejszych wydarzeń obecnego sezonu w Teatrze Polskim w Poznaniu. To dzieło odważne, które ani na moment nie ucieka od trudnego dziedzictwa oryginalnego tekstu Krasińskiego (w tym od jego problematycznego antysemityzmu), poddając je ostrej, krytycznej wiwisekcji.

Jeśli szukacie teatru, który stanowi intelektualne wyzwanie, jest nowocześnie zrealizowany wizualnie, a przy tym pozostaje bezkompromisowy w swoich ocenach – ten spektakl jest pozycją obowiązkową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *