Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach

Co warto zobaczyć Motoryzacja

Czy elektryczna Corsa uratuje pszczoły?

Wszyscy wiedzą, że samochody elektryczne z uwagi na zasięg i czas ładowania nadają się głównie na jazdę po mieście. Ja postanowiłem natomiast sprawdzić, czy mają coś wspólnego z populacją pszczół.

Kilka dni temu opisywałem swoje wrażenia z jazdy nową Corsą. Tym razem w moje ręce wpadła elektryczna odmiana tego mieszczucha. Corsa-e na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od wersji spalinowej. Auto jest niemal identyczne, co akurat zaliczam na plus. Różnica w porównaniu z testowanym wcześniej benzyniakiem to automatyczna skrzynia biegów i elektroniczny wyświetlacz. To wszystko można jednak mieć w wersji tradycyjnej. Jedyna prawdziwa różnica to specjalny znaczek umieszczony na aucie. Nie było więc na co czekać i dalej oglądać auta. Nacisnąłem przycisk start i… nic. 

Tu wyszła prawdziwa różnica. Auto elektryczne nie wydaje dźwięku. I chociaż początkowo jest to bardzo dziwne uczucie, z czasem tę ciszę zaczynamy bardzo doceniać. Licznik zasięgu pokazał ponad 300 kilometrów więc pozostało tylko wybrać miejsce podróży. Wszyscy wiedzą, że mały Opel nadaje się idealnie do jazdy po mieście. Tym bardziej takie środowisko pokocha elektryczna odmiana Corsy. Nie pozostało mi zatem nic innego, aby zaraz po otrzymaniu auta ruszyć na wycieczkę za miasto;)

Z tymi pszczołami w tytule trochę przesadziłem. Szukając jednak na mapie interesującego miejsca trafiłem na Muzeum Pszczelarstwa w Swarzędzu. Wszyscy od dawna powtarzają, że ziemia bez ludzi sobie poradzi, natomiast brak pszczół oznaczać będzie jej koniec. Wiadomo, że rozwój pojazdów elektrycznych to głównie zasługa marketingowców i różnych interesów, niemniej gdzieś tam też przecież chodzi o ekologię. Wiem, że chociażby w przypadku Polski hipokryzją jest mówić o ekologii w kontekście pozyskiwania energii elektrycznej, ale prędzej czy później to się zmieni. Auta również zaczną być coraz bardziej przyjazne środowisku, a tym samym pomożemy przeżyć pszczółkom na tej planecie.

Zanim wrócę do auta dwa słowa o samym miejscu. Znajdziecie tam kilka ciekawostek o tych fascynujących owadach oraz krótkie biografie zasłużonych osób w dziedzinie pszczelarstwa. Nie lada gratką jest zgromadzony sprzęt pszczelarski. Największe wrażenie zrobił na mnie jednak szklany ul, który pozwalał zobaczyć z najbliższej odległości pracujące pszczoły. Na wystawie podziwiać można także wyjątkowe ule będące repliką poznańskiego Ratusza, czy Opery. Prawdziwe cuda znajdują się na tyłach budynku. W sporym ogrodzie naszym oczom ukaże się pokaźna kolekcja wyjątkowych uli. Dla tego widoku warto odwiedzić to miejsce. Koniecznie weźcie ze sobą gotówkę, ponieważ okazało się, że na miejscu nie można płacić kartą. Ciekawe jak w tak analogowym środowisku poczuła się moja elektryczna Corsa?

I tym niezgrabnym przejściem wracam do sedna tekstu. Corsa-e to cudownie prowadzący się pojazd. Poprzez zastosowanie akumulatorów jest cięższa od wersji tradycyjnej i ma jeszcze bardziej obniżony środek ciężkości. Znakomicie trzyma się drogi i pewnie pokonuje zakręty. Testowana wersja posiadała 136 KM, które dostępne były od pierwszej sekundy. To niewątpliwie największy atut napędu elektrycznego. Od momentu dotknięcia pedału gazu auto wchodzi na najwyższe obroty. Start spod świateł to jak wystrzelenie z procy. Na pierwszych metrach nie ma szans wiele aut o sportowym charakterze i znacznie większej mocy. 50 km/h osiąga po niespełna 3 sekundach, a po 8 mamy już 100 km na liczniku. Nieźle jak na niepozornego malucha. Czasami aż sam się dziwiłem zerkając w lusterko, jakie fury zostawiałem w tyle;)

 

Auto oferuje trzy tryby jazdy, ale tak naprawdę dwa. Opcję eco włączyłbym tylko w momencie wyczerpywania się baterii i panicznym poszukiwaniu ładowarki. Może zyskamy w ten sposób kilka kilometrów zasięgu, ale wszystkie atuty z przyjemnością jazdy na czele znikną. Znacznie lepiej podróżuje się w trybie standardowym. Auto jest żwawe i odzyskuje charakter. Pozwala też bez problemu wyprzedzić wolniejsze auta. Nie zdziwię was jednak gdy napiszę, że większość drogi pokonałem z napisem sport na wyświetlaczu. Dopiero wtedy Corsa-e pokazuje pazur i daje prawdziwą frajdę z jazdy. To właśnie w tym momencie człowiek zaczyna się zastanawiać, czy nie kupić samochodu w tej specyfikacji. Ale większa moc oznacza niestety krótszy zasięg.

Wbrew pozorom w naszym mieście nie jest to aż tak wielki problem. Poznań może pochwalić się kilkoma stacjami ładowania. Z mojej perspektywy najlepiej wypada ta w Posnanii, ponieważ jest… darmowa. Przez trzy godziny możemy korzystać z parkingowej ładowarki i w tym czasie zrobić zakupy, pójść do banku, kina, czy co tam jeszcze chcemy. To dopiero nazywa się poznańska oszczędność. Pamiętajcie też, że parkując elektrykiem w mieście nie płacicie za strefę. W dobie niedawnych podwyżek to kolejne pieniądze w kieszeni. Elektryczną Corsą podróżujecie też szybciej. Nie ze względu na napęd, ale buspasy. Każdy pojazd napędzany energią elektryczną może z nich korzystać. Jak widać, w codziennym użytkowaniu elektryk może pozwolić nam na spore oszczędności.

Większość osób samochody elektryczne kojarzy raczej z Teslą. Opel to kolejny ze starych producentów, który sukcesywnie wprowadza do swojej gamy takie auta. Zdaję sobie sprawę, że są to w rzeczywistości zupełnie inne produkty, dla innego typu klientów. Tesla to taki Apple w świecie motoryzacji. Kupujesz go bardziej dla prestiżu. Jest tylko jedna różnica. Produkty Appla są znacznie lepiej wykonane. Na tym polu zyskuje chociażby Opel. Tyle lat doświadczeń sprawia, że w Corsie-e nic nie trzeszczy, nie odpada, jest to tak samo dobrze zrobione auto jak inne w ofercie. Ponadto testowany egzemplarz jest ponad połowę tańszy od najtańszej wersji Tesli. 

Czy kupiłbym elektryczną Corsę? Raczej nie. Dla mnie przeszkodą pozostaje próg wejścia. Za nowe auto, nawet z rządową dopłatą nadal trzeba zapłacić ok. 100 tys. zł. Mimo wszystko trochę dużo jak na mały miejski samochód. Natomiast jeżeli z jakiegoś powodu chciałbym nabyć auto napędzane energią elektryczną poważnie zastanowiłbym się nad Corsą. Pomijając już bardzo małe auta w typie Volkswagen e-Up, ciężko znaleźć konkurencyjne auto dla Corsy-e pod kątem ceny. Ma wszystko czego potrzebujemy, daje sporo radości z jazdy i nie posiada specjalnych udziwnień. Oprócz silnika to proste, dobrze zaprojektowane auto, a w kabinie wszystko wygląda jak w tradycyjnym samochodzie, co jest ogromnym plusem. Nie wiem czy Corsa-e lub inne pojazdy elektryczne uratują pszczoły, ale ten test przekonał mnie, że elektryfikacja to całkiem fajny kierunek. 

PS. Nie miałem gdzie o tym wspomnieć, ale dziękując firmie Szpot za udostępnienie auta potwierdzam, że w dobie koronawirusa dbają o klientów. Wszyscy pracownicy mają maseczki, a auta do jazd testowych są dezynfekowane. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, żebyście sami przekonali się jak jeździ Corsa-e.

Auto do testu udostępnił mi salon Szpot sp. z o.o.

SWARZĘDZ – JASIN 62-020 Swarzędz-Jasin, ul. Wrzesińska 191, tel. 61 654 43 00

POZNAŃ 61-131 Poznań, ul. Kaliska 2, tel. 61 668 35 00

A dla fanów pszczółek kilka zdjęć z Muzeum Pszczelarstwa w Swarzędzu.


1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *