Fot. Jakub Wittchen

Trzeci dzień Enter Enea Festival 2026 nad poznańskim Jeziorem Strzeszyńskim na długo zapisze się w pamięci fanów muzyki improwizowanej. Dyrektor artystyczny Leszek Możdżer zaproponował publiczności fascynujący dialog pokoleń, w którym główną rolę odegrała wirtuozeria gitary basowej. Występy Sullivana Fortnera, Kingi Głyk oraz legendarnego Stanleya Clarke’a złożyły się na zbalansowaną, światowej klasy ucztę, która pokazała, że współczesny jazz potrafi być jednocześnie poetycko kameralny i stadionowo żywiołowy.

Festiwalowa scena w naturalnym, leśnym otoczeniu po raz kolejny udowodniła, że potrafi wykrzesać z artystów maksimum kreatywności. Oto jak wyglądał ten wyjątkowy, basowy wieczór.

Sullivan Fortner Solo

Koncertowy maraton otworzył o 19:30 wybitny amerykański pianista, laureat nagrody GRAMMY – Sullivan Fortner. Występy w formule solowej to zawsze najtrudniejszy sprawdzian dla jazzmana, wymagający doskonałego wyczucia czasu (time-keepingu) i wyobraźni przestrzennej. Fortner zdał ten egzamin celująco. Artysta zaprezentował wyrafinowany program głęboko zakorzeniony w tradycji gospel, stride piano oraz nowojorskiego swingu, żeniąc je z kompozytorską precyzją muzyki klasycznej. Na koniec niespodziewanie na scenie pojawił się Leszek Możdżer i panowie wspólnie wykonali kilka utworów co było miłym zaskoczeniem. Szum drzew i słońce powoli opadające nad Strzeszynkiem stworzyły intymną atmosferę. Było to genialne, wyciszające preludium przed nadchodzącym uderzeniem energii.

Kinga Głyk

Następnie liryczny nastrój ustąpił miejsca potężnemu uderzeniu dźwięku. Scenę przejęła Kinga Głyk wraz ze swoim zespołem, prezentując materiał w ramach autorskiej trasy The Chapters Tour. Polska basistka, stojąca u progu wielkiego tournée po Stanach Zjednoczonych, zagrała set całkowicie bezkompromisowy. Artystka zrezygnowała z akademickiego chłodu na rzecz rasowego, tłustego groove’u, nowoczesnej elektroniki i pulsującego, elektrycznego funk-fusion.

Jej gitara basowa bezbłędnie prowadziła narrację całego koncertu. Głyk szybko zaskarbiła sobie publiczność, a towarzyszący jej muzycy wykrzesali z siebie potężną dawkę energii, która błyskawicznie udzieliła się słuchaczom. To był pokaz europejskiego jazzu nowej fali w najlepszym możliwym wydaniu.

Stanley Clarke

Kulminacją wieczoru był koncert absolutnej ikony. Stanley Clarke, żywa legenda i współtwórca kultowej formacji Return to Forever, przywiózł do Poznania swój najnowszy projekt N’4Ever. Kto spodziewał się bezpiecznego, nostalgicznego występu starszego pana, musiał szybko zweryfikować swoje oczekiwania.

Clarke, wspierany przez piekielnie zdolnych, młodych amerykańskich instrumentalistów, zagrał z drapieżnością, dynamiką i dawką agresji artystycznej, której mogłyby mu pozazdrościć topowe kapele rockowe. Nienaganna technika, cudowne solówki i chemia między muzykami sprawiły, że publiczność słuchała tego koncertu jak zahipnotyzowana.

Podsumowanie

Wczorajsze koncerty zachwyciły nie tylko poziomem artystycznym, ale także bezbłędną realizacją dźwięku, która w plenerze bywa ogromnym wyzwaniem. Szczególne brawa należą się poznańskiej publiczności. Przejście od absolutnej, pełnej szacunku ciszy podczas recitalu Fortnera do euforycznych owacji na stojąco przy zespole Clarke’a pokazało ogromną wrażliwość tutejszych słuchaczy.

Enter Enea Festival 2026 w swojej autorskiej, niezależnej formule udowodnił, że jest jednym z najważniejszych punktów na kulturalnej mapie Polski. Zostaliśmy z potężną dawką energii i z niecierpliwością czekamy na finałowe akordy nad Strzeszynkiem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *