The Square, reż Bo-sol Kim

Tegoroczna edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych Animator po raz kolejny udowadnia, że animacja to potężne narzędzie do opowiadania historii trudnych i niejednoznacznych. Tym razem miałem przyjemność zobaczyć film „The Square” w reżyserii Bo-sol Kima. To niezwykle dojrzała, emocjonująca opowieść, która z powodzeniem wymyka się prostym ramom gatunkowym. Z jednej strony mamy tu duszny, trzymający za gardło thriller, a z drugiej – głęboko poruszający dramat i mistrzowskie studium ludzkich emocji w cieniu totalitarnego reżimu.

Akcja tej ponurej, a zarazem fascynującej historii osadzona została w mroźnych i opresyjnych realiach stolicy Korei Północnej. Główny bohater, szwedzki dyplomata Isak, potajemnie spotyka się z Bok-joo, lokalną funkcjonariuszką drogówki. Kiedy pewnego dnia kobieta nagle znika bez śladu, zdesperowany mężczyzna podejmuje ryzykowną próbę odnalezienia ukochanej, wykorzystując do tego wszelkie dostępne mu sposoby.

Wizualny chłód Pjongjangu

Tym, co bez wątpienia przykuwa uwagę w „The Square”, jest warstwa wizualna. Zastosowana w filmie paleta barw z doskonale oddaje surowy, ciężki klimat tej historii. Zimne, stłumione odcienie totalitarnej rzeczywistości Pjongjangu świetnie kontrastują z subtelnymi zmianami tonacji, pojawiającymi się w momentach emocjonalnych uniesień bohaterów.

Pozwala to widzowi dosłownie zatopić się w wykreowanej atmosferze pełnej paranoi. Obraz nie stanowi tu jedynie estetycznego tła. Staje się pełnoprawnym narratorem, który dopowiada to, czego postaci nie mogą wypowiedzieć na głos w obawie o własne bezpieczeństwo. 

Ciche uczucie w świecie totalnej kontroli

Thrillery z wątkiem romantycznym często, niestety, wpadają w pułapkę gatunkowego banału. Bo-sol Kim na szczęście skutecznie unika tego błędu, serwując nam relację, która wyłamuje się z przyjętych standardów filmowego opowiadania o uczuciach. Nie uświadczymy tu wielkiego, widowiskowego romansu pełnego głośnych deklaracji. To miłość niezwykle cicha, ryzykowna i przeraźliwie bolesna.

Pomiędzy głównymi bohaterami wyczuwamy prawdziwe, szczere uczucie. Ich więź rozwija się w cieniu ciągłego zagrożenia, co sprawia, że każdy ukradkowy gest i najdrobniejsza interakcja nabierają kolosalnego znaczenia. Właśnie ten chłodny realizm sprawia, że z tak ogromnym zaangażowaniem śledzimy ich losy. Twórcy uświadamiają nam, że w świecie totalnej kontroli samo dopuszczenie do siebie drugiego człowieka jest aktem najwyższego heroizmu.

Tragizm drugiego planu i wewnętrzne rozdarcie

Reżyser zadbał nie tylko o wyraziste postaci pierwszoplanowe, ale również o fascynujące, skomplikowane tło. Na szczególne uznanie zasługuje świetnie nakreślona rola tłumacza przydzielonego dyplomacie. To postać na wskroś tragiczna.

Z jednej strony jego twardym obowiązkiem jest nieustanne śledzenie głównego bohatera i bycie sprawnym trybikiem w opresyjnej machinie, z drugiej – wyraźnie widać w nim wewnętrzne rozdarcie. Tłumacz próbuje w drobny, ukryty sposób pomóc inwigilowanemu Szwedowi. Jego dylematy moralne oraz ciągłe balansowanie na granicy lojalności i człowieczeństwa wprowadzają do filmu dodatkową, niezwykle angażującą warstwę psychologiczną.

Kino, które zostaje pod skórą

„The Square” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich widzów poszukujących w kinie mocnych wrażeń i intelektualnego wyzwania. Reżyser udowodnił, że potrafi wykreować duszny, pełnokrwisty thriller, zamykając go w intrygującej ramie wysmakowanej animacji. Jeśli szukacie na ekranie autentycznych przeżyć, wiarygodnych postaci oraz obrazu, który idealnie koreluje z opowiadaną historią, to jest to seans stworzony dla was. Ten film będzie rezonować w waszych myślach jeszcze długo po opuszczeniu kinowej sali. To piękne i przemyślane kino na najwyższym poziomie.

One thought on “„The Square” na Festiwalu Animator. Miłość, inwigilacja i mroźna paranoja w Pjongjangu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *