Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Festiwale Teatr

Malta Festival. Chcę być wolny!


Kombinat, fot. D. Stube/ materiały Teatru Muzycznego w Poznaniu

Teatr Muzyczny w Poznaniu kolejny raz udowadnia, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Kombinat w reżyserii Wojciecha Kościelniaka to dzieło wyjątkowe, przenoszące nas do świata rodem z tekstów Kafki, czy Orwella z genialnymi tekstami i muzyką Grzegorza Ciechowskiego.

Właściwie ostatnie słowa wstępu były dla mnie wystarczającą zachętą do wybrania się na najnowszy spektakl Teatru Muzycznego w Poznaniu. Obywatel GC, autor tekstów i wokalista Republiki, Grzegorz Ciechowski to artysta wybitny, który na stałe wpisał się do historii. Poznańscy twórcy wzięli na warsztat jego wyjątkowe piosenki i stworzyli coś niesamowitego. Część utworów nabiera wręcz nowej jakości i powoduje, że spoglądamy na nie z innej perspektywy. Udowadniają, że to teksty ponadczasowe, które w każdym momencie historii będą aktualne.

Twórcy Kombinatu zabierają nas do fikcyjnego świata, gdzie jednostka musi podporządkować się systemowi. Bohaterowie są ciągle inwigilowani. Każdy przejaw samodzielnej, niezależnej myśli jest momentalnie tłamszony. Niepokorni poddawani są reedukacji i torturom, aby tylko wpasować ich w system. Mamona, czy Telefony brzmią jeszcze bardziej przerażająco niż zwykle. Słuchanie tych utworów w takich okolicznościach robi niewiarygodne wrażenie.

Wsłuchując się w kolejne teksty byłem porażony. Momentami sam nie wierzyłem jak pasują do tego totalitarnego świata Kombinatu, ale nie tylko do niego. Spektakl ten ma w sobie sporo uniwersalizmu. Zmusza do zastanowienia, czy może obecnie też nie żyjemy w jakiejś wersji kombinatu. Konsumpcjonizm, media społecznościowe, to wszystko w jakiś sposób rządzi naszym życiem. Okazuje się, że nie potrzeba państwa totalitarnego, aby zostać zniewolonym. Pytanie czy mamy odwagę wyrwać się z tego schematu i czy w ogóle ma to sens?

Poziom realizacji jak zwykle jest na najwyższym poziomie. Nie można przyczepić się do ani jednego wykonania. Co więcej, aktorom należą się olbrzymie brawa. To niewiarygodne, jak doskonale łączą momentami trudną choreografię ze śpiewem. Grający główną rolę Jakub Brucheiser w ostatnich scenach jest zlany potem, ale w grze nie dostrzeżemy wycieńczenia, a każdy utwór wykonał znakomicie. Na takie same brawa zasługuje cała obsada, która wykonała znakomita pracę. Absolutnie zasłużyli na długie brawa, które otrzymali na koniec.

W tym miejscu muszę też wspomnieć o scenografii. Surowe betonowe ściany i industrialne wnętrza wyglądają kapitanie. Chropowate szare mury nadają całości mrocznego klimatu. Do tego mnóstwo pięknych metalowych rekwizytów. Z jednej strony wyglądają fascynująco, a z drugiej przywodzą na myśl więzienne kraty. Oczywiście dominującym kolorem kostiumów też jest szarość. Tu nie ma przypadku, przedstawienie dopracowane jest w każdym szczególe. Jakżeż wymowne jest, że wszyscy dobrzy obywatele mają łyse głowy z nabitymi QR-kodami. Każdy element spektaklu przypomina o smutku, niepokoju i tłamszeniu jednostki. Porażająca wizja.

Poznańscy twórcy z Teatru Muzycznego ponownie stanęli na wysokości zadania. Udowodnili, że obecnie są najlepszym poznańskim teatrem. Wiedząc czyja muzyka jest inspiracją do Kombinatu wiedziałem, że będzie dobrze. Ostatecznie okazało się, że jest wręcz znakomicie. Dostałem świetne aktorstwo, genialną scenografię i wybitne utwory, które niejednokrotnie nabrały nowych znaczeń. Zanurzenie się w ten mroczny, ale i fascynujący świat kombinatu, było niepowtarzalnym doznaniem.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.