Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Festiwale Film

Ale Kino! Życie to nie lajki


Jak ocalić smoka, reż. Katarina Launing

Moją przygodę z tegorocznym Festiwalem Ale Kino! rozpocząłem od filmu Jak ocalić smoka. Z uwagi na tegoroczną formułę, zamiast w Sali kinowej, rozsiadłem się na kanapie i wybrałem w magiczną podróż do Norwegii.

Na początku poznajemy młodego Mortimera, który nie potrafi odnaleźć się w codziennym życiu. Brakuje mu przyjaciół i sądzi, że zdobędzie ich poprzez filmiki w internecie. Niestety jego konto nie cieszy się popularnością, co jest dodatkowym powodem do drwin rówieśników. Zbieg okoliczności sprawia, że spotyka tajemniczą Sarę. Jak się okazuje uciekła z obozu dla uchodźców i pomieszkuje w pustych domach. Tym razem znalazła przyczółek w sąsiedztwie Mortimera, ponieważ domownicy wyjechali na święta.

I nie byłoby w tej historii niczego nadzwyczajnego gdyby nie pojawienie się smoka. Sara pragnie go objąć opieką, Mortimer natomiast widzi w tym szansę na zyskanie popularności. Z biegiem czasu zmienia swoje nastawienie i odkrywa, co tak naprawdę jest ważne. Dociera do niego, że milion lajków, nie zastąpi jednego prawdziwego przyjaciela. Na szczęście to kino familijne więc wszystko dobrze się skończy, ale przygody przeżywane przez bohaterów powinny spodobać się nie tylko najmłodszym widzom.

Oczywiście najbardziej uroczy jest tytułowy smok. Jak na taką produkcje został zrobiony naprawdę starannie. Efekty komputerowe nie biją sztucznością dzięki czemu nasz skrzydlaty przyjaciel wygląda całkiem realistycznie. Trochę większy problem mam z postaciami dziecięcymi. O ile motywacja i działania Sary są jeszcze zrozumiałe, o tyle Mortimer wydawał mi się trochę zbyt przerysowany. Pewnie się czepiam, najmłodsi i tak nie zwrócą na to uwagi, a to dla nich powstał ten film. Mały plus za postać ojca graną przez Andersa Baasmo Christiansen. Wnosi odrobinę humoru i kolorytu historii. Jest także niezwykle pocieszny. Który dyrektor szkoły zostaje po pracy żeby grać w gry fantasy ze znajomymi? Do tego przez gapiostwo wraca do domu z elfimi uszami?

Historia jest dość prosta i przewidywalna, ale bardzo dobrze się ją ogląda. Niesie ze sobą dobre przesłanie, a optymistyczny wydźwięk sprawi, że wszyscy zakończą seans z uśmiechami na twarzy. Najmłodsi zauważą, że w życiu nie liczą się subskrypcje i polubienia w mediach społecznościowych, a przyjaciele i rodzina w realnym świecie. Gdy możemy liczyć na drugą osobę, to życie staje się znacznie łatwiejsze. Ważne aby dostrzec dobro, które mamy obok, a nie szukać go w wirtualnym świecie. Jak ocalic smoka to nie tylko miła rozrywka, ale też piękna lekcja.

7/10

Patryk Szczechowiak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.