Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Poznań Sport

Lech niepokonany w lidze

W drugiej kolejce LOTTO Ekstraklasy Lech Poznań zmierzył się z Cracovią w meczu przyjaźni. Pokonał gości 2:0 i utrzymał świetną passę meczów bez porażki z krakowską drużyną.

Kolejorz przystępował do tego spotkania po słabym występie na Białorusi w eliminacjach Ligi Europy. Do tego nadal w Poznaniu obowiązuje zakaz wejścia kibiców na stadion więc kolejny raz piłkarze czuli się bardziej jak na gierce treningowej niż meczu o punkty.

Na szczęście poznaniacy wyszli skoncentrowani. Od pierwszych minut atakowali rywala i mogli szybko wyjść na prowadzenie. Gospodarze mieli mecz pod kontrolą, jednak Cracovia się nie poddawała i próbowała stwarzać groźne okazje. Najlepszą mieli ok. 20 minuty gdy to Michał Helik groźnie uderzył na bramkę Jasmina Burica. To chyba podrażniło poznaniaków, ponieważ po chwili odpowiedzieli składną akcją zakończoną golem. Pedro Tiba prostopadłym podaniem uruchomił grającego na lewym wahadle Wołodymyra Kostewycza. Ten płasko zagrał na piąty metr do Gytkjaer, który uderzył prosto w bramkarza. Na szczęście odbita piłka wpadła wprost pod nogi  Darko Jevticia, który wbił ją do pustej bramki. W końcówce pierwszej połowy goście mogli wyrównać. Piłkę ręką w polu karnym zagrał Rogne blokując strzał gości i sędzia podyktował rzut karny. Na szczęście Michał Halik uderzył równie mocno co niecelnie. 

Po przerwie niewiele się zmieniło. To nadal lechici mieli przewagę, niestety nie potrafili jej wykorzystać. Można powiedzieć, że tradycją stało się w tym sezonie zdobywanie przez Kolejorza bramek w końcówce. Nie inaczej było i tym razem. W 86 minucie po świetnym zagraniu Gajosa piłkę do siatki głową skierował Christian Gytkjaer. Była to trzecia bramka Duńczyka w sezonie jednak pierwsza w ekstraklasie.

Wynik jak i gra stanowią dobry prognostyk przed czwartkowym rewanżem w II rundzie eliminacji Ligi Europy. Chociaż obrona nadal popełnia błędy, widać poprawę w tym elemencie. Zawodnicy powoli odnajdują się w grze trzema obrońcami. Nadal brakuje jakości w ataku i środku pola, ale z każdym meczem gra zaczyna  wyglądać coraz lepiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *