Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Teatr

Malta Festival Poznań. Warto rozmawiać

Deprawator Teatru Polskiego w Warszawie to wielki ukłon w stronę klasycznego teatru. To także cudowny hołd dla wielkich pisarzy: Gombrowicza, Miłosza i Herberta. Reżyser Maciej Wojtyszko stworzył dzieło wyjątkowe, pełne rozważań natury literacko-filozoficznej. Wszystko to okraszone lekkim humorem. Gdy zapada kurtyna widza ogarnia smutek, ponieważ chciałby więcej.

Cała budowa spektaklu jest bardzo klasyczna. Mamy tu wyraźny podział na sceny. Całość oparta jest głównie na rozmowie, która napędza akcję. A nie są to pierwsze lepsze rozmowy. Oto na naszych oczach Gombrowicz, Miłosz i Herbert wymieniają się spostrzeżeniami odnoście literatury, Polski, życia. Każdy z nich jest zupełnie inny. Inaczej postrzegają otaczająca rzeczywistość. Nie zmienia to faktu, iż wszyscy są wielkimi pisarzami i myślicielami. Nie zgadzają się praktycznie w niczym, ale łączy ich wzajemny szacunek i uznanie dla drugiego.

Twórca w piękny sposób stara się podkreślić cechy charakterystyczne dla całej trójki. Momentami mamy wrażenie, jakby to przed nami na scenie przemawiały prawdziwe postaci. Poznajemy ich przywary, trudne charaktery, ale też tę lepsza stronę. Bez względu na wszystko, ostatecznie i tak pałamy sympatia do każdego z nich. Lekko zblazowany i przekonany o swojej wyjątkowości Gombrowicz może drażnić, ale i tak kupuje nasze serce. Miłosz mimo częstego zaglądania do kieliszka to człowiek niezwykle serdeczny, gotowy nieść pomoc przyjaciołom. No i Herbert. Najsmutniejszy z tego grona, bardzo poważny, ale podkreślający na każdym kroku miłość do ojczyny.

Ogląda się to wszystko fantastycznie. Duża w tym zasługa aktorów. Andrzej Serwryn i Wojciech Malajkat kradną praktycznie każdą scenę. Ich postaci są świetnie napisane, ale dzięki talentowi dodają do nich cos ekstra, co sprawia, że nie można oderwać od nich oczu. Chodź spektakl w głównej mierze porusza bardzo istotne i ważne kwestie, nie brak mu humoru. Świetnie bawi się twórczością wspomnianych artystów. Wojtyszko co chwilę nawiązuje do ich dokonań. Ogólna forma najbliższa jest Gombrowiczowi, który jest tu postacią wiodącą. Mówienie w taki sposób o rzeczach ważnych to prawdziwa sztuka.

Był to najlepszy spektakl tegorocznego Malta Festival, jaki dane było mi zobaczyć. Zupełnie nie dziwiły mnie owacje na stojąco od całej widowni. Szkoda tylko, że spektakl ten nie trwał dłużej. Wejście w ten świat było na tyle fascynujące, iż pragnąłem więcej. Tak fantastycznych rozmów mógłbym słuchać bezkońca.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.