Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach

Poznań Sport

Poznańska lokomotywa na ręcznym

Lech Poznań przegrał z Gandzasar Kapan 1:2 w rewanżowym spotkaniu pierwszej rundy kwalifikacji Ligi Europy. Pierwszy mecz poznaniacy wygrali 2:0 i dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu awansowali do kolejnej rundy.

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a okazało się nerwowo i dramatycznie. Wydawało się, że kłopoty z wylotem będą jedynymi związanymi z meczem w Erywaniu. Niestety piłkarze Lecha wyraźnie zostali mentalnie w szatni, ponieważ na boisku byli zupełnie nieobecni. Na prawej obronie kompletnie nie radzi sobie Cywka, który był niemiłosierność ogrywany. Reszta defensywy nie prezentowała się lepiej i bramka dla gospodarzy wisiała w powietrzu.

O ile pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem tak w drugiej Gandzasar mocniej ruszył do ataku i po ładnej akcji wyszedł na prowadzenie w 50 minucie. Lechici zamiast wziąć się do odrabiania strat, nadal nie potrafili nic pokazać. By ożywić grę na boisku pojawili się Jevtic i Radut. Niestety oni również zawiedli, a w międzyczasie gospodarze podwyższyli na 2:0.

Kolejorz zawodził w defensywie i ofensywie. Jedynym jasnym punktem były rajdy Tomasika lewą stroną. Był on blisko zdobycia bramki, lecz raz gospodarze wybili piłkę zmierzająca do pustej bramki, a potem trafił on w słupek. Gdy wszyscy przygotowywali się do dogrywki w 95 minucie rzut wolny wykonał Jevtic, a piłkę strącił Trałka umieszczając ją w siatce.

Lech zaprezentował się fatalnie. Wyraźnie widać braki kadrowe. Mimo fatalnej postawy Ivan Durdevic, nie miał kogo wprowadzić na boisko. Do tego piłkarze wydają się ociężali, bez pomysłu na grę. O ile zmęczenie można jeszcze zrzucić na przygotowani (mimo, że jutro rusz lig) to braków taktycznych nie można racjonalnie wytłumaczyć. Mecz do jak najszybszego zapomnienia. Przed lechitami jeszcze sporo pracy, a najbliższy mecz już w niedzielę na wyjeździe z rewelacją zeszłorocznych rozgrywek Wisłą Płock.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *