Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Motoryzacja

Czy Adam Mickiewicz jeździłby Mazdą CX-30?

Podróży śladami naszego wieszcza ciąg dalszy. Po wizycie w Filmowym Soplicowie Fiatem 500X, tak zainteresowała mnie jego historia związana z Wielkopolską, że poszedłem za ciosem. Tym razem zajrzałem do Śmiełowa, gdzie w pięknym pałacu mieści się Muzeum Adama Mickiewicza.

W czasie poprzedniej jazdy Mazdą ośmieliłem się nazwać CX-5 SUV-em, co wywołało lawinę komentarzy na fb i długie dyskusje, do jakiej kategorii zaliczyć to auto. Dlatego z drżeniem serca chcę napisać o Mazdzie CX-30 jako pięknym miejskim crossoverze. O ile co do typu auta nie będę się upierał, o tyle opinii, iż jest to piękny samochód gotów jestem zażarcie bronić. W ostatnich latach stylistyka Japończyków mocno trafia w mój gust. Wszystkie ich auta mają piękne linie nadwozia. Nie inaczej jest w tym przypadku. Mimo swoich wymiarów CX-30 wygląda smukle i lekko agresywnie. Dopiero gdy podejdziemy bliżej widzimy masywny przód oraz tył. Pod kątem designu marka ta przeżywa swoje najlepsze lata. A do tego te lampy, dla mnie cudo.

Nie inaczej jest wewnątrz. W oczekiwaniu na CX-30 przeszedłem się po salonie oglądając inne modele. Z całą stanowczością mogę napisać, iż testowany egzemplarz ma najładniejsze wnętrze spośród wszystkich Mazd. Jestem miłośnikiem minimalizmu i elegancji, a tak najprościej można opisać to co widzimy po otwarciu drzwi. Wysokiej jakości materiały i piękna srebrna linia wzdłuż deski rozdzielczej wyglądają fantastycznie. Pozostawiono tylko najpotrzebniejsze przyciski do obsługi ogrzewania, co jest plusem, ponieważ łatwo włączymy np. podgrzewanie siedzeń, czy zmienimy temperaturę. Zadbano nawet o takie szczegóły jak dobrze wyglądające przyciski na kierownicy. Styl i funkcjonalność w jednym, to coś czego powinniśmy oczekiwać od każdego auta.

Zachwycił mnie także panel środkowy. Mamy tam mały schowek na klucze, czy telefon. Zaraz za nim cup holdery, które są łatwo dostępne. Dodatkowo dzięki umiejscowieniu z przodu, nie przeszkadzają w czasie zmiany biegów (dobra ja miałem akurat automat, ale przy manualnej skrzyni ma to ogromne znaczenie). W dodatku, jeżeli nie mamy ze sobą ulubionej kawy to możemy je zasłonić i wtedy wnętrze wygląda elegancko, a panel tworzy jednolitą, czarną powierzchnię. Największe uznania zebrał jednak genialny podłokietnik. Jest ogromny. Zmieścimy w nim naprawdę sporo rzeczy, a w czasie jazdy bez problemu mogą z niego korzystać jednocześnie kierowca oraz pasażer. Gdybym zarządzał Mazdą natychmiast skopiował bym to wnętrze do innych modeli marki.

Dwa słowa muszę poświęcić silnikowi. 2 litry pojemności i 184 KM to nie są popularne parametry w dzisiejszych ekologicznych (czytaj pełnych absurdalnych przepisów) czasach. Ja na mechanice się nie znam, więc nie będę się wymądrzał, ale akurat spotkałem kolegę mechanika. Spoglądając pod maskę z uznaniem mówił o konstrukcji Mazdy, a nie jest to u niego częste. Postanowiłem zaufać jego opinii. Mnie natomiast zdziwiło spalanie. Mimo dużej pojemności i mocy, CX-30 nie okazała się przesadnie paliwożerna. Średnie spalanie z całego testu nieznacznie przekroczyło 7 litrów, co jest niezwykle pozytywnym wynikiem. Przyjmuję, że gdybym więcej jeździł w mieście mogłoby trochę wzrosnąć, ale to nadal świetne osiągnięcie.

Testowany egzemplarz był topową wersją Mazdy CX-30. Miał wszystko czego oczekuje się od współczesnego auta. Moją uwagę przykuły świetnie działające kamery. Widok z każdej był wyraźny i znacznie ułatwiał manewrowanie samochodem. Bardzo pomysłowym rozwiązaniem jest umieszczenie po lewej stronie od kierownicy przycisku pozwalającego zmienić ich widoki. Jest to niezwykle proste, a w przypadku ciasnych miejsc ogromnie przydatne. Bardzo dobrze, że nie trzeba ustawiać tego z poziomu systemu inforozrywki, gdzie prawdopodobnie pogubiłbym się po minucie, a tak załatwiłem wszystko w kilka sekund.

No właśnie dochodzimy do pięty achillesowej Mazdy, a przynajmniej tak sądziłem do tej pory. Muszę przyznać, że trochę (ale nie całkowicie) myliłem się w moich wcześniejszych ocenach systemu Mazdy. Zwyczajnie za mało czasu spędziłem z tym systemem. CX-30 to już kolejne auto tej marki i wreszcie nauczyłem się odpowiednio posługiwać systemem inforozrywki (widocznie nie jestem zbyt pojętny). Wreszcie polubiłem pokrętło na panelu środkowym. Wszystko działało bardzo płynnie i bez problemu mogłem przełączać poszczególne opcje (a może jednak zrobili jakąś aktualizację?). Nawet nie mogę narzekać na nawigację, z którą w czasie poprzedniej jazdy miałem trochę problemów. Tym razem dość łatwo znalazłem cel podróży. Żeby nie było tak miło, to nie do końca system dobrze współpracował z Android Auto. Zdarzały się drobne cięcia. Czasami musiałem ponownie połączyć telefon z systemem. Są to jednak drobiazgi i ze zdziwieniem mogę napisać, że dobrze obsługiwało mi się system Mazdy.

Testowany egzemplarz posiadał też szyberdach. Od pierwszej chwili zastanawiałem się do czego właściwie jest mi on potrzebny. Przyjemnie z otwartym dachem można jechać do ok. 70 km/h, czyli w trasie średnio się przyda. Przy większych prędkościach zwyczajnie robi się zbyt głośno wewnątrz. Do chłodzenia dużo lepiej sprawdza się klimatyzacja. Ale jest jedna rzecz, do której szyberdach nadaje się znakomicie. Otóż wywołuje uśmiech na twarzach pasażerów. Ze wstydem przyznam, że byłem zachwycony mogąc jeździć po mieście i machać przez dach jadącym motocyklistą. Znalazłem też kilka innych zastosowań, ale pozwólcie, że ich nie zdradzę, ponieważ ktoś od BHP mógłby się przyczepić. Szyberdach okazał się znakomitym dodatkiem i przy tej cenie auta dopłaciłbym 3 tysiące złotych (cena katalogowa) za taki gadżet.

I w tym momencie powracam do tytułowego pytania. Mazda to bardzo wygodne i eleganckie auto, dlatego jestem sobie w stanie wyobrazić jak nasz wieszcz podróżuje nim po Wielkopolsce. Cała sesja zdjęciowa powstała na terenie pałacu w Śmiełowie i muszę przyznać, że CX-30 została wręcz stworzona by parkować w tak pięknych miejscach. Grzechem byłby jednak przyjazd do muzeum bez zajrzenia do środka. W pałacowych wnętrzach znajdziemy mnóstwo pamiątek związanych z poetą, a także szereg ciekawych informacji. Miłośnicy przyrody docenią też zapewne spacer po pobliskim parku. Więcej o samym Muzeum Adama Mickiewicza w Śmiełowie możecie przeczytać tutaj.

Jest tylko jeden zasadniczy problem. Gdyby Adam Mickiewicz na co dzień jeździł Mazdą CX-30 nigdy nie popełniłby dzieł pokroju Dziadów. To auto dostarcza zbyt dużo frajdy w czasie jazdy, szczególnie dla kierowcy. Prowadzi się znakomicie, co pozwala z uśmiechem pokonywać kolejne kilometry. Jeżdżąc nim nasz wieszcz skupiłby się raczej na fraszkach, albo komediach, niż dramatach. Z pisarzy tamtego okresu Mazda CX-30 chyba bardziej pasowałaby do Aleksandra Fredry. Szczególnie, gdy mówimy o wersji z szalonym szyberdachem.

Więcej zdjęć Mazdy CX-30 znajdziecie na moim instagramie.

Auto do testu udostępnił mi salon Mazda Bednarscy Poznań.

Poznańska 14-16, 62-081, Baranowo k/Poznania, tel. 61 629-98-00

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *