Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Motoryzacja

Śladami Mickiewicza z Fiatem 500X

Rządzący wspaniałomyślnie pozwolili nam zdjąć z twarzy maseczki, a właścicielom różnych przybytków wznowić działalność. Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej okazji. Tym bardziej, że na weekend otrzymałem Fiata 500X. Ta marka zawsze będzie kojarzyć mi się z poczciwym Maluchem i polską motoryzacją, dlatego postanowiłem większym wcieleniem pięćsetki ruszyć śladami naszego narodowego wieszcza.

Zanim przejdę do krótkiej opowiastki z Mickiewiczem w tle pozwolę sobie na kilka zdań o największej gwieździe weekendu, czyli 500X. Do auta pochodziłem z ogromnym dystansem. Mam niebywałą słabość do małych, uroczych aut. Oryginalne Mini, czy Pięćsetka to łobuziaki, które chętnie umieściłbym w moim garażu (w wirtualnym są od dawna). Nowe wcielenie Fiata 500 również przypadło mi do gustu. Linią nadal zgrabnie nawiązuje do dawnych lat. Natomiast wariacje na temat tego modelu w postaci większych braci to już osobna historia. Bałem się, że producent postanowił więcej zarobić dodają 500 w nazwie i nie proponując nic w zamian.

500X pod kątem wyglądu trafił w moje gusta. 500L gdzieś po drodze zatracił swój urok na rzecz praktyczności. Tu natomiast nadal mamy do czynienia z fajnym, zadziornie wyglądającym autem, który z miejskiego malucha zmienił się w małego crossovera. Dzięki temu mogła się nim zainteresować znacznie większa grupa odbiorców. Wnętrze jest stosunkowo przestronne. Bez problemu mogą nim podróżować 4 osoby. Trochę gorzej, jeśli wpadnie nam pomysł, aby w takim zestawie ruszyć na wakacje, ale nie do tego został stworzony. Jeżeli potrzebujecie większego auta to zerknijcie na wspomnianego wcześniej 500L.

Testowany model to prawdziwy miejski tygrys. 120 KM pod maską sprawiają, że jazda w mieście to świetna zabawa. Fiat bardzo dobrze przyspiesza, przez co manewrowanie pomiędzy autami to czysta przyjemność. Dodatkowo zakochałem się w drążku zmiany biegów. Wygląda znakomicie i świetnie leży w dłoni. Dawno nie miałem aż takiej frajdy ze zmiany biegów. Poważnie zastanowiłbym się czy warto sięgnąć po automat. Pewnie gdybym tak pojeździł dłużej mógłbym zmienić zdanie, ale w tym momencie będę obstawał przy manualnej skrzyni. Gdy do tego wszystkiego dodamy jeszcze te fotele to pojawia się… zgrzyt.

Siedzenia znakomicie komponują się z bryłą auta. Wyglądają tak, jak powinno prezentować się wszystko w każdej odmianie pięćsetki, czyli uroczo. Okrągłe zagłówki i wyszyte 500 mówiąc kolokwialnie robią robotę. Najgorsze w tym wszystkim, że są także bardzo wygodne. Boczki świetnie wyglądają, ale i trzymają kierowcę. Przy takim zestawie ten mieszczuch, wręcz zachęca do dłuższego wyjazdu za miasto, a przecież nie do tego powstał! Wspomniany silnik dobrze radzi sobie również na ekspresówkach. Nie ma obaw, że zostaniecie zawalidrogą. Włączacie tempomat (przydałby się adaptacyjny) i płyniecie. Jedyny minus to brak podłokietnika w testowanym egzemplarzu. Na pewno bym go dokupił. Niektórzy narzekają na mały bagażnik, ale na moje potrzeby jest on wystarczający. Idealnie nadaje się do wypicia kawy w pięknych okolicznościach przyrody co osobiście sprawdziłem.

Mimo tej drobnej niedogodności (czemu nie było tego podłokietnika?!) auto prowadzi się świetnie i to nawet nie w kontekście ceny. Jeździłem już droższymi autami, które nie dawały tyle frajdy z prowadzenia. Może to kwestia wspomnianych foteli i drążka biegów? To byłoby niedomówienie. Układ kierowniczy jest taki jakiego bym oczekiwał. Wyprzedzanie, zakręty, zawracanie, wszystko to sprawiało mi więcej radości niż zazwyczaj. Jeżeli czytacie moje testy to wiecie, że nie jestem też demonem prędkości. Naprawdę sądzę, że 120 KM w tym aucie jest wystarczające, ale oczywiście możecie też sięgnąć po wersję 150 konną. Ja za różnice w cenie wolałbym dokupić chociaż wspomniany podłokietnik (tak wiem jestem nudny), a resztę wydać na benzynę;)

Wrócę jeszcze do kwestii wyglądu. 500X ma świetną bryłę i siedzenia, ale już deska rozdzielcza nie koniecznie do mnie przemawia. Sprawdza się w zwykłej, małej 500, ale tutaj coś mi zgrzyta. Kupują mnie wszelkie wstawki z napisem 500. Nie jest ich za dużo, a dodają całości stylu. Natomiast wyświetlacz, ekran do inforozrywki, pokrętła klimatyzacji… to wszystko jest okey i tylko okey. Obsługa klimatyzacji jest bardzo wygodna. Duże pokrętła i przyciski spełniają swoją funkcję z nadwyżką, ale trochę brak im stylu. To samo z zegarami nad kierownicą. Brakowało mi trochę tego mitycznego uroku. Wsiadając do tego auta zwyczajnie oczekiwałem czegoś bardziej WOW.

Stylu nie można natomiast odmówić naszemu narodowemu wieszczowi. Utwory Adama Mickiewicza nie przez przypadek od lat znajdują się w kanonie lektur. To twórca wybitny. Pod koniec lat ’90 triumfy w kinach święciła ekranizacja Pana Tadeusza. Ja natomiast miałem możliwość odwiedzenia miejsca, które odwzorowuje świat z filmu. Skansen Filmowy Soplicowo mieści się ok. godziny jazdy z Poznania. Możemy tam na własne oczy zobaczyć słynny dwór. W skansenie znajdziemy również m.in. wozownię, spichlerz, karczmę…, a także zwierzęta, które skradną serca każdego. Kury biegające po podwórku, spacerujący osiołek, czy koń skubiący obok nas trawę robią piorunujące wrażenie. Chciałoby się rzec wsi spokojna, wsi szczęśliwa. Po więcej informacji i zdjęć skansenu zapraszam tutaj.

Ja tymczasem jeszcze na chwilę wrócę do Fiata 500X. Ten weekendowy test był z cyklu tych, na które czekam bez nadmiernej ekscytacji. Zero oczekiwań, a wręcz dość chłodne podejście, zamieniło się w smutek gdy nadszedł poniedziałek. Uważam, że to bardzo niedocenione auto na naszym rynku. Nie rozumiem negatywnych opinii niektórych dziennikarzy motoryzacyjnych na temat 500X. Ale być może oni wiedzą lepiej. Wszak, nie jestem żadnym fachowcem, tylko zwykłym użytkownikiem-entuzjastą, który lubi motoryzację. Nie zmienia to faktu, że oddając kluczyki dealerowi (cholera zapomniałem napisać, że mój egzemplarz odpalany był na kluczyk!!! w tych czasach to rzadkość) miałem ochotę sparafrazować słowa wieszcza i powiedzieć – Pięćsetko, auto ty moje, ty jesteś jak zdrowie, ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie kto cię stracił.

PS. Tytuł o podróży śladami Mickiewicza nie był przypadkowy. W czasie wycieczki odwiedziłem też m.in. Dwór w Choryni, w którym nasz wieszcz napisał Redutę Ordona. Jeżeli będziecie mieli czas, naprawdę warto ruszyć w podróż Szlakiem Adama Mickiewicza po Wielkopolsce.

Po więcej zdjęć z testu zapraszam na mój instagram

Auto do testu udostępnił mi salon FIAT DELIK

Przeźmierowo k. Poznania, ul. Składowa 17, 62-081 Przeźmierowo, tel. 61 279-59-01

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.