Lokalny Fyrtel

To co najciekawsze w Poznaniu i okolicach




Kultura Poznań Teatr

Moc, energia, endorfina – czyli “Zakonnica w przebraniu” w Teatrze Muzycznym

“Moc, energia, endorfina” – właśnie ten fragment utworu „Bombaj” zespołu Łąki Łan przyszedł mi do głowy po wczorajszym przedstawieniu „Zakonnica w przebraniu” w Teatrze Muzycznym w Poznaniu.

Nie sposób na wstępie zapomnieć o znakomitym filmie z Whoopi Goldberg w roli Deloris Van Cartier. W końcu to na jego podstawie powstał musical, który obecnie bawi także polskich widzów. Bardzo byłem ciekaw, czy uda się utrzymać ducha oryginału, a jednocześnie czymś mnie zaskoczyć? I już teraz napiszę, że odpowiedź brzmi TAK.

Najważniejszym pytaniem było, czy grająca główną rolę Dagmara Rybak poradzi sobie w tej roli. Zagranie Doloris wymaga bowiem nie tylko talentu wokalnego, ale i ogromnej charyzmy. Z czystym sumieniem muszę przyznać, że zadanie to zostało wykonane brawurowo. O ile początek można uznać jeszcze za stonowany, a wykonanie na otwarcie piosenki „Weź mnie do nieba” stosunkowo oszczędne to to, co dostajemy potem, jest już szaleństwem w czystej postaci. Wraz ze wzrostem tempa historii, rośnie też moc wykonywanych utworów. Ponowne wykonie „Weź mnie do nieba” przez chór zakonnic to już totalne szaleństwo. Energia aktorów udziela się publiczności i wszyscy bawią się doskonale. W końcu jak mówi główna bohaterka w rozmowie z siostrą Marią Robert, musimy krzyczeć, żeby usłyszał nas Bóg!

Poziom aktorstwa całej obsady stoi na wysokim poziomie. Ewa Kłosowicz w roli wspomnianej siostry Marii Robert wypada znakomicie. Przez pierwszą część spektaklu jest ona wycofana, niepewna, ale gdy już się otworzy, to jej głos zachwyca. Bałem się, że będzie to postać przerysowana, jednak aktorka uniknęła tego błędu i wypadła niezwykle naturalnie. Gratulacje należą się również Marcie Burdynowicz, która jako siostra Maria Patryk momentami kradnie całe show. Jej krótkie żartobliwe wtrącenia sprawiały, że nie sposób było uniknąć głośnego śmiechu.

Męskie role także obsadzono znakomicie. Szczególnie urzeka Eddie grany przez Przemysława Łukaszewicza. Dostajemy nieśmiałego policjanta, który ma wielkie serce i marzenia. Solowe wykonanie piosenki, która przedstawia, jakim chciałby być człowiekiem, chwyta za serce, a jednocześnie zbiera duże brawa za realizację i pomysłowość.

Wszechobecny klimat lat 70 i nawiązania do muzyki tamtych czasów to osobna historia. Momentami tylko czekało się czy zza kulis nie wyskoczy zespół Bee Gees. Interpretacje, wykonanie i teksty utworów sprawiają, że można ich słuchać w nieskończoność. Potwierdziła to zresztą widownia, która już w przerwie dopytywała obsługę o płyty z muzyką z przedstawienia.

Wielkie ukłony dla osób odpowiedzialnych za kostiumy. Sceny z występującym chórem zwyczajnie rozbrajają. Nigdy nie pomyślałbym, w jak fantazyjny sposób można przyozdobić habity. Gdy dodamy do tego świetną choreografię dostajemy naprawdę kompletne dzieło.

Na koniec coś, od czego właściwie powinienem zacząć, a mianowicie humor. W jednej ze scen Doloris mówi do siostry „masz japę, to nią śpiewaj”, a ja muszę przyznać, że mi japa ze śmiechu się nie zamykała. Było tu wszystko. Znakomite teksty utworów oraz zabawne dialogi, za co należą się olbrzymie brawa Jackowi Mikołajczykowi. Jego tłumaczenie jest kapitalne, ponieważ nie postawił na dokładne odwzorowanie oryginału. Dzięki temu możemy usłyszeć, chociażby jak Doloris wita się z siostrami słowem „pochwa” zamiast „pochwalony”. Zabieg ten pozwolił także zachować piosenką właściwy rytm, przez co słucha się ich fantastycznie. Należy do tego dodać doskonały humor sytuacyjny. Nawet rozwiązania choreograficzne wywołują uśmiech na twarzy (jak chociażby sceny pościgu zakonnic przez bandytów).

Jeżeli jeszcze nie byliście na „Zakonnicy w przebraniu”, koniecznie zmieńcie ten stan rzeczy. To najbardziej energiczne i zabawne przedstawienie jakie, miałem okazję zobaczyć od lat i z chęcią wybiorę się na nie ponownie!

 




2 KOMENTARZE

  1. Wypowiedź jest tak obszerna, że nie ma tu nic do dodania. Zostałem zaproszony, nastawienie bylo sceptyczne. A tu takie zaskoczenie!
    Widziałem to cudo juzr dwa razy i nie omieszkam ujrzeć raz jeszcze!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *